Do Zakopanego zjeżdża się całe buractwo tego świata, Buraki duże i małe. Tysiące Buraków pchających się na siłę i depczących sobie po sprzęcie stojąc w gigantycznych kolejkach do wyciągów, Buraki pędzące na krechę przez cały stok oraz Buraki podkradające z miną niewiniątek różnorakie elementy wyposażenia nieBuraków. W czasie, gdy ich mężowie oddają się próbom popełnienia samobójczej śmierci na stokach, Burakowe z lekceważącym wyrazem twarzy i ogólną pogardą dla otaczającego ich pospólstwa prezentują pokazy warszawskiej mody na wybiegach Krupówek lub próbują w szpilkach pokonywać różnorakie połacie lodowo/śnieżne.
W parach Buraków to zjawisko rośnie w postępie geometrycznym. Zwielokrotniona siła daje o sobie znać na każdym kroku. Buraki nie omieszkają kłucić się o każde 10 groszy na oscypku kosztującym złotówkę, wepchać się na miejsce dla inwalidy lub zablokować całą ulicę samochodem podczas kupowania kolorowych szmatławców w kiosku.
Z serdecznymi pozdrowieniami dla Państwa Buraków zabierających mi co rano “przez nieuwagę” losowo wybrany element sprzętu narciarskiego (a fe ! Boazeria jest dla dziadów) uroczyście oświadczam, co następuje: Nie jesteście w stanie zepsuć mi urlopu ! Nie dacie rady !
HEJ !
Click, to see bigger size ...
Click, to see bigger size ...
Click, to see bigger size ...



